Łukasz Burda rozmawia z asystentem trenera – Mateuszem Leja

Rozmowa z asystentem trenera PTG Sokół Łańcut Mateuszem Leja:

1. Trenerze nowy sezon, nowe nadzieje i gruntowne „przemeblowanie” składu Sokoła…?

– Dokładnie, nowe wyzwania i walka o jak najwyższe cele. Duże zmiany dlatego jak to mówią „trzeba zakasać rękawy i wziąć się do pracy”.

2. Drużyna jaką skompletował Sokół na ten sezon całkowicie różni się od tej z zeszłego roku. Mniej doświadczenia więcej młodości, walki i ambicji?

– Każdy nowy zawodnik wnosi swoją cegiełkę do naszej budowy zespołu. Każdy jest inny i z jednej strony jest to nasza siła natomiast z drugiej duża niewiadoma. Wszystko się zweryfikuje w sezonie. Zawodnicy są zmuszeni ciężko pracować nad sobą by z dnia na dzień stawać się lepszym. Osobiście chylę czoła za ich chęć pracy oraz ambicje i wole walki. Mam nadzieje, ze właśnie te wartości będą często nam towarzyszyć na parkiecie i po za nim. Uważam, ze taka „mieszanka” młodości z doświadczeniem Maćka Klimy czy Rafała Kulikowskiego może bardzo pozytywnie zaskoczyć w tym sezonie.

3. Jak trener widzi tą drużynę na tle innych pierwszoligowych składów. Nazwiska nie zawsze okazywałby się być najlepszym rozwiązaniem na boisku?!

– Myślę, że nie jednemu faworytowi ligi napsujemy trochę krwi. Każdy mówi ze liga będzie ,jest wyrównana a prawda jest taka, że i tak dyspozycja dnia zdecyduje o końcowym wyniku. A co do graczy z nazwiskami to my swoich też już mamy, a jak nie, to po tym sezonie powstaną nowe z drużyny Sokoła (hahaha) a tak na poważnie to doświadczenie w ważnych momentach ma znaczenie, ale moim zdaniem to jednak pragnienie wygranej oraz chęć stawania się lepszym jest o wiele bardziej znaczące niż przysłowiowe „nazwisko”. Wierzę, że jeżeli ciężko nad sobą pracujesz możesz zdobyć wszystko o czym zamarzysz.

4. Wracając do Pana osoby, wakacje spędził pan z dala od koszykówki, czyszcząc umysł i tęskniąc, czy jednak rozbrat z koszem w zawodowym sporcie jest nie możliwy?

– Jak się coś kocha to nie ma od tego odpoczynku, albo robisz coś na 100% albo wcale. Ja swoje wakacje spędziłem z koszykówka i za rok też tak będzie.

5. Kto pana zdaniem w tym roku jest faworytem ligi?

– Oczywiście Sokół Łańcut. A co do zespołów, które mogą nam zagrozić to z każdym się liczymy.

6. Jak pokazały gry kontrolne naszej drużyny Sokół może powalczyć z każdym, a z pierwszoligowych oponentów przegrał tylko z faworyzowanym R8, a pokonał za to gliwickie GTK, beniaminka ekstraklasy?

– Okres przygotowawczy to okres przygotowawczy, każdy z Trenerów próbuje różne ustawienia warianty, sety itd. po to by w sezonie być jak najlepiej przygotowanym. Dlatego jest daleki od oceny gier przedsezonowym. My wiemy nad czym musimy pracować i to jest najważniejsze.

7. Okres przygotowawczy to czas najbardziej nielubiany przez zawodników, jest dużo pracy i wysiłku który potem ma procentować. Nad czym skupiacie się w tym czasie szczególnie?

– Nie lubią Ci, co nie lubią ciężkiej pracy. Ja osobiście bardzo lubię ten czas bo wychodzę z założenia, że dobrze wykonana praca przed sezonem zaowocuje potem w lidze. W tym roku przede wszystkim pracowaliśmy nad zgraniem zawodników oraz zbudowaniem zasad, które w końcowym rezultacie mają pomóc nam w zwycięstwie.

8. Jaki jest plan minimum postawiony przez zarząd? Czy były już jakieś rozmowy na ten temat?

– Jak zawsze walka o najwyższe cele.

9. Czego życzyć trenerowi na ten sezon, oprócz braku kontuzji w drużynie?

– Myślę, że jak zawsze zdrowia, bo ono najważniejsze.

Dziękuję za rozmowę i życzymy wszystkiego co potrzebne w tym nowym sezonie!

Rozmawiał: Łukasz Burda

Leja_Mateusz

Attachment