Alan Czujkowski dziękuje!

Minęły dwa tygodnie od ostatniego meczu w sezonie 2016/2017 rozegranego w barwach zespołu Sokoła Łańcut. Czas od ostatniego gwizdka sędziego przeminął w przemyśleniach i głębokich analizach minionego sezonu. Film, który publikuje jest zwieńczeniem sezonu zasadniczego i namiastką ciekawych akcji. Długie, pełne emocji, nadziei, wzlotów i upadków miesiące minęły w dobrej i na pewno niezapomnianej atmosferze.
W tym miejscu chciałbym podziękować całej drużynie za wspólne zmagania na parkietach Pierwszej Ligi.
Zacznę od trenera Dariusza Kaszowskiego, dzięki któremu odbudowałem swoją formę, który uwierzył w moje możliwości i pozwolił mi się rozwijać.
Mateuszowi Leji dziękuję za cenne wskazówki, „przedprzedmeczowe” rozgrzewki oraz rady jak być lepszym koszykarzem.
Kapitanowi Klimie za przyjęcie mnie do Rodziny Sokoła oraz za trzymanie zespołu w ryzach, kiedy team najbardziej tego potrzebował.
Sebie, ziomkowi „z dwójki” dziękuje za częstą i owocną współpracę na boisku oraz za to, że zawsze mogę na niego liczyć.
Koniowi za zasłony (na których zatrzymywali się obrońcy), po których mogłem swobodnie oddać rzut oraz za nieustanną walkę na deskach.
Markowi za znajdowanie mnie na otwartych pozycjach oraz za zarażanie młodzieńczą energią.
Jerremu i Srocziemu za wsparcie i dzielenie się swoim doświadczeniem oraz możliwość podpatrywania ich stylu gry na treningach i meczach.
Czerwonemu jednym słowem – za ATMOSFERE! Bez niego szatnia nie byłaby taka sama.
Krisowi za pokazanie czym jest hart ducha i niepoddawanie się nawet w ciężkich chwilach.
Jackowi za wspólnie spędzone godziny na siłowni oraz za „rękawy”.
Główce i Łysemu za chęci i zaangażowanie na treningach, bo bez nich nie były by one tak owocne.
Dziękuję również wszystkim kibicom, którzy zdzierali głosy na meczach i jeździli po całej Polsce za swoim zespołem żeby go wspierać. Wy byliście naszym szóstym zawodnikiem i motorem napędowym na meczach!
Pragnę podziękować całej mojej rodzinie za wspieranie, dopingowanie i motywowanie. Najbardziej jednak chcę podziękować mojej wspaniałej narzeczonej Natalii, która przejeździła przez ten sezon tysiące kilometrów i jest moim największym wsparciem.