„A ja cię z wdzięczności całuję” – czyli relacja z drugiego meczu z meritumkredyt Pogonią Prudnik!

Paweł Fleszar o dzisiejszym spotkaniu: „A ja cię z wdzięczności całuję”

Na tydzień przed Świętami Wielkanocnymi będącymi uniwersalnym symbolem wskrzeszenia nadziei, odrodził się łańcucki team. Wstrząsany kontuzjami, sfrustrowany, kipiący pretensjami, ponoszący pięć porażek z rzędu. W ten weekend – mimo że problemy personalne bynajmniej nie ustąpiły – zwarty, ofiarny, nabuzowany ambicją, prezentujący ładny, pełen polotu, a chwilami wręcz koncertowy basket. – O play off mówi się, że to nowy, zupełnie inny rodzaj rozgrywek. Każdy się spiął, bo wiemy, że walka idzie o wielką stawkę – tłumaczy Alan Czujkowski, jeden z bohaterów dwumeczu z Pogonią. – Tamte pięć porażek nie miało aż tak dużych konsekwencji, a teraz wiedzieliśmy, że po trzech przegranych bylibyśmy poza sezonem.
Tę samą świadomość mieli prudniczanie, więc niedzielna konfrontacja zaczęła się od obustronnego, głębokiego masażu w defensywie. Wynik też był zrazu wyrównany (po „trójce” Michała Krawca zrobiło się nawet 9:10), ale potem wsad Rafała Kulikowskiego po podaniu Marcina Sroki kozłem zza łuku, penetracje Jerzego Koszuty i Sebastiana Szymańskiego oraz błyskotliwy pick’n’roll tego ostatniego ze Sroką wywindowały go na 25:14. Rzuty za trzy Adriana Mroczka-Truskowskiego i Tomasza Prostaka odroczyły egzekucję, a kwartę zamknął zapis 27:20.

17834383_1469454776460206_3343110370232661907_o

Attachment

17834383_1469454776460206_3343110370232661907_o