Zakochaj Się W Koszykarskim Łańcucie……Warto przeczytać, polecamy!

Kibice bywają określani mianem dodatkowego uczestnika gry. Zwykło się już mawiać, iż są 12 zawodnikiem na boisku w przypadku piłki nożnej, czy w bliższej naszemu sercu koszykówce – 6 graczem.

Kwestia ta nieprzypadkowo stała się inspiracją dla tego krótkiego tekstu. Przed naszą drużyną spotkanie, które najprawdopodobniej zadecyduje o pierwszym miejscu w tabeli po rundzie zasadniczej. Jeśli zaś chcemy zasługiwać na miano 6 gracza i się do tego poczuwamy, spotkanie to czeka również nas – kibiców. W końcu jesteśmy częścią tej drużyny!

O tym jak ważna jest przewaga własnego parkietu w decydującej fazie sezonu mogliśmy przekonać się już niejednokrotnie. Co prawda I liga zna również sytuacje, gdy zwycięzca rundy zasadniczej odpadał w I fazie play-off (Polski Cukier Toruń w 2014 r.), a awans do ekstraklasy uzyskiwał zespół z dolnych rejonów „ósemki” (Stal Stalowa Wola w 2009 r. z 7 miejsca), to jednak zdecydowanie częściej z decydujących batalii zwycięsko wychodzą zespoły dysponujące tym jednym meczem u siebie więcej.

Play-off’y nie nastąpią od razu po meczu z Legią, walka o fotel lidera będzie toczyła się jeszcze przez siedem ligowych kolejek, jednak najbliższy mecz to zdecydowanie więcej niż po prostu mecz. Dlaczego? Kilka najprostszych odpowiedzi: a. kwestia przewagi psychologicznej przed ew. finałami b. w przypadku zwycięstwa nie będziemy musieli oglądać się na rywali, wszystko będzie w naszych rękach, a dodatkowo będziemy mieli punkt przewagi nad Legią c. w sezonie bez derbów, mecz z największą marką w lidze stanowi ich pewien substytut.

I właśnie o tym ostatnim podpunkcie kilka słów więcej. Legia to wielki klub. Ogromna rzesza oddanych kibiców gotowa jest dla niej na wszystko, większość Polski zaś szczerze jej nienawidzi. Bezsprzecznie jednak Legia to po prostu Legia. Rywalizacja z takim klubem zawsze jest wyjątkowa. I choć w Łańcucie Legia nie wywołuje skrajnych emocji, a koszykarskie środowisko kibicowskie rządzi się innymi prawami niż to największe – piłkarskie, każdy kibic Sokoła czuje, że waga takiego meczu jest większa od przeciętnego I-ligowego spotkania, które oglądamy już od 2004 r.

Tak wiec mimo, iż to stolica przyjeżdża na prowincję, my nie mamy się absolutnie czego wstydzić. Mamy wręcz obowiązek być dumni! Łańcuccy kibice są przywiązani do Sokoła nie mniej niż ci warszawscy do Legii. 14 lat wypełniamy naszą halę na każdym spotkaniu naszej drużyny, a przecież większość z nas pamięta czasy starej hali, bo tamta atmosfera jest nie do zapomnienia. Mamy trenera, człowieka-instytucję, którego zazdrości nam cała koszykarska Polska. Jesteśmy spadkobiercami wielkiej tradycji łańcuckiego gniazda Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego, którego 125-lecie obchodzimy w obecnym sezonie.

Mamy świetną drużynę, którą stać na największe sukcesy. I wreszcie jesteśmy my – kibice, społeczność Sokoła. Sokoła, który jest obecnie kluczowym składnikiem tożsamości mieszkańców Łańcuta. Sokoła, który od lat puka do bram ekstraklasy i który na nią po prostu zasługuje. Sokoła, którego kibice już w ekstraklasie się znajdują.

Szaliki w dłoń i wszyscy spotykamy się tam gdzie zawsze o tej samej porze. Zbudujmy przedsmak tej atmosfery, która czeka nas w kwietniu i maju. Niech stolica poczuje siłę miłości do swojego klubu płynącej naszego małego miasta. Bo przecież: „W małym mieście wielka wiara!”.

Michał Mac

Zdjęcie użytkownika PTG Sokół Łańcut.

Attachment

michal_mac