Marcin Sroka – „ Jestem Zawodnikiem Sokoła Łańcut, jest mi tu dobrze i nigdzie się nie wybieram…”

15000787_1256619061077113_720168379333476916_o

Zapraszamy na ciekawą rozmowę z liderem naszej drużyny!

1. Marcin ciężki mecz z Legią, mecz walki, szachy psychologiczne, które jednak wygrane przez Was. Wielkie gratulacje! Powiedz coś o tym meczu… Miałeś kłopoty zdrowotne i do końca nie było wiadomo czy wystąpisz!?

-Tak mecz ciężki. Cóż, nie ma co ukrywać, my jechaliśmy tam po zwycięstwo i nikt nie ukrywał też, że to będzie ciężki pojedynek. Legia stawiana jest w roli faworyta rozgrywek, gdzie „w to nam graj”, bo my jesteśmy takimi sobie „szaraczkami” jeździmy po Polsce wygrywając kolejny mecz za meczem
( śmiech). A co do mojego zdrowia to tak, leżałem w szpitalu przed meczem, dopadł mnie wirus, ale udało się, że tak powiem, wszystko wyleczyć i doprowadzić mnie do stanu używalności, więc wróciłem na to spotkanie i na ile mogłem, na tyle pomogłem drużynie w zwycięstwie i z tego się cieszę, ale przede wszystkim cieszymy się ze zwycięstwa. Z pewnością nie był to ładny mecz, był to mecz walki, ale my pojechaliśmy tam na luzie, pojechaliśmy się bawić koszykówką, bo mamy świetną drużynę, świetnego trenera i kibiców. Legia musiała wygrać po dwóch potknięciach na własnym terenie bo wiemy, że już rok temu mocno spinała się na awans, ale nie udało się. W ten sezon też nie weszli tak jak powinni, ale to dopiero początek, najważniejsze gry przed nami i ten mecz tak naprawdę jeszcze o niczym nie świadczy.

2. Marcin powiedz jak to się stało, że Ty trafiłeś tu do Łańcuta? Jak podoba Ci się nasze miasto? Jaki tu panuje klimat dla koszykówki?

– Tak naprawdę za namową mojego agenta trafiłem tutaj do Łańcuta, przyjechałem potrenować i zarówno trener jak i agent przekonali mnie do tego, abym tu został i zostałem. Klimat jest tu bardzo fajny, powiem szczerze, że jest to całkiem co innego niż w ekstraklasie, tam jest większe parcie na wynik, na zwycięstwa. Wystarczy dwie trzy porażki i już robi się problem. Tutaj natomiast trener wprowadza bardzo spokojną, rodzinną atmosferę, jest wesoło i miło. Ja się cieszę, że jestem częścią tej drużyny, cieszę się, że mogę pomóc chłopakom swoim doświadczeniem na boisku, w szatni i po za halą. Jest to bardzo miłe. Jak powiedziałem , cieszę się, że jestem częścią tej drużyny.

3. No właśnie, wspomniałeś o grze w PLK, powiedz jak bardzo Twoim zdaniem różnią się te dwie ligi. Mieliście okazję zagrać kilka springów przed sezonem z drużynami z ekstraligi i jakiejś strasznej przepaści widać nie było? Co to tym myślisz?

– Ja powiem tak , My jesteśmy gotowi na ekstraklasę ( śmiech ), żartuje oczywiście, ale dążymy do tego! Powiem tak, jeżeli się gra z drużynami z dolnej części tabeli pierwszej ligi to przepaść jest zdecydowana, w większości ta koszykówka jest chaotycznie, niepoukładana, nie jest to koszykówka spójna tylko taka szarpana. Raczej poszczególni zawodnicy chcą tam sobie lub innym coś udowodnić. W PLK tego nie ma. Tam każdy zawodnik wychodzi na boiska ma konkretny cel do zrealizowania i na tym się skupia. A te najlepsze drużyny pierwszoligowe myślę, że spokojnie mogą walczyć z drużynami ze środka i dolnych rejonów tabeli ekstraklasy!

4. Powiedz mi jak podoba Ci się zespół jaki trener Kaszowski zbudował na ten sezon? Aklimatyzacje macie już za sobą? Spotykacie się po za halą, lubicie się? Kumplujecie?

– Ja powiem tak, na pewno zżywamy się ze sobą z dnia na dzień, treningu na trening, meczu na mecz, wyjazdu na wyjazd, ale wiadomo, że nie da się wszystkiego zgrać w ciągu dwóch miesięcy. Wiadomo, że takie relacje przyjacielskie buduje się czasem całymi sezonami. To jest dwanaście różnych charakterów i potrzeba czasu, aby zaakceptować i polubić wszystko u wszystkich, a to nie jest proste zadanie. Ale tak, my się spotykamy są grupki które są razem, często się spotykają, są chłopacy miejscowi, którzy wspomagają chłopaków przyjezdnych, więc jest to bardzo pozytywne. Bartosz Czerwonka dobry duch zespołu, który robi tutaj naprawdę dobrą robotę, mi też dużo pomógł, kumplujemy się i jest świetnym człowiekiem. Jest fajnie, jest świetna atmosfera i oby tak dalej.

5. Teraz takie może osobiste pytanie, ale myślę, że kibice bardzo na nie czekają i są ciekawi Twojej odpowiedzi… Wielu znawców koszykówki spekuluje na różnych portalach sportowych i społecznościowych o tym, że najprawdopodobniej opuścisz Sokół w okienku transferowym, i zmienisz klub na któryś z ekstra klasowych. Chciałbyś jakoś uciąć te spekulacje, lub w jakiś inny sposób to skomentować?

– Jestem zawodnikiem Sokoła Łańcut, dobrze mi tu i nigdzie się nie wybieram! :)

6. Sokół jest dwanaście lat nieprzerwalnie w pierwszej lidze. W Pierwszym naszym sezonie zaraz po awansie otarliśmy się o PLK przegrywając półfinał z Polakiem Świecie. Od tej pory jesteśmy zawsze w czubie. Mieliśmy już brązowe medale, było srebro. Wszyscy czekają na złoty medal i upragniony awans. Jak myślisz jest to możliwe w małym mieście Łańcut?

– Oczywiście, że jest to możliwe i nic tu nie stoi na przeszkodzie. To wszystko wiąże się tylko i wyłącznie z kosztami, ale oczywiście, że stać na to takie małe miasteczko, bo nie w takich miasteczkach się grywało i była liga. Wszystko zależy od miasta, od działaczy i od trenera, od ludzi, którzy tutaj w tym mieście tą, można powiedzieć, potęgę pierwszoligową budowali i to od nich zależy. A to, czy miasteczko ma dziesięć tysięcy, piętnaście czy sto, to nie ma znaczenia. Są tu wierni kibice, którzy wypełniają halę do ostatniego miejsca w każdym spotkaniu, wiec ja myślę, że dla nich też warto to zrobić. Pytanie tylko czy miasto chce tego i czy go na to stać!? Jeśli tak, to my zawodnicy zrobimy wszystko, aby tego dokonać.

7.
Powiedz mi jak myślisz kto będzie Waszym największym rywalem w walce o złoto w tym sezonie. Wszyscy wskazują na Legię, którą właśnie pokonaliście, i która nie ustrzegą się jednak wpadek. Dochodzą do nas głosy, że wzmacnia się jeszcze Jarmakowiczem. Jak Ty to widzisz?

– Naszym największym rywalem, jest Sokół Łańcut (śmiech) Ja tutaj nie widzę innej opcji. Nie ma drużyny, która mogłaby nam zagrozić. Oczywiście są różne mecze, lepsze gorsze, ale my znamy swoją wartość i trzeba do tego dążyć. Mamy trenera, który to świetnie poukładał. Jak mówiłem…. Nie ma drużyny, która może nam zagrozić.

8. Swego czasu właśnie zawodnik Legii Arkadiusz Kobus też tak powiedział, że Legia boi się tylko Legii i nie wyszli na tym najlepiej!?

– No ja jednak uważam, że nie ma drużyny, która nam zagrozi. Owszem jest też coś takiego jak dyspozycja dnia itd.., ale my mamy drużynę, mamy trenera, który doprowadzi nas tam gdzie chcemy!

9. Powiedz mi Marcin tak na koniec, czego my kibice, działacze Sokoła możemy Tobie życzyć zarówno prywatnie jak i sportowo?

– Zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze i trzeba go życzyć zawsze i każdemu, nie tylko zawodowemu sportowcowi, bo jak jest zdrowie, to jest wszystko. No i oczywiście sukcesów sportowych, sukcesów związanych również z drużyną Sokoła.

10.Tego Ci właśnie w imieniu swoim i wszystkich kibiców życzę. Dzięki za rozmowę i do zobaczenia w najbliższym czasie!

– Dzięki Pozdrawiam!

Rozmawiał: Łukasz Burda
fot i grafika: Sebastian Maślanka