Sokół Zwycięża Po Raz Drugi!

14567347_1211697368902616_8563190361248369208_o

Rozmowa z Trenerem Dariuszem Kaszowskim i Jerzym Koszutą, jednym z „ Ojców sukcesu” wygranej w Gliwicach.

Jurek powiedz jak ocenisz to dzisiejsze spotkanie, nie był to najłatwiejszy pojedynek i tego należało się chyba spodziewać ?

Jurek : Tak dokładnie, pierwsza kwarta w naszym wykonaniu to mnóstwo błedów zarówno w obronie jak i w ataku. Mieliśmy pewne założenia wyznaczone przez trenera, ale niestety ich nie realizowaliśmy. Oddawaliśmy rzuty z nieprzygotowanych pozycji, które nie wpadały, nie było zbiórki tym samym nie było ponowień i znów musieliśmy ciężko pracować w obronie. Druga kwarta już lepsza odrobiliśmy straty i mimo niskiego wyniku przy naszej dość słabej grze na przerwe schodziliśmy remisując.

Co działo się w szatni, czy trener miał pretensje do Was o brak realizacji założeń przedmeczowych ?

Jurek: W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka męskich zdań i wyszliśmy na trzecią kwartę bardziej zmotywowani. Poprawiliśmy naszą grę szczególnie w obronie , ale i w ataku. Wszyliśmy na prowadzenie które sięgało już 12 pkt, jednak znów w nasze poczynania wdarło się kilka błedów, z których dostaliśmy serię punktów i wynik oscylował w granicach 6 oczek na naszą korzyść. Czwarta kwarta to bardzo męski basket, wiele fauli dużo rzutów wolnych w których pokazaliśmy odporność psychiczną i doświadczenie. Trafialiśmy i to pozwalało nam utrzymywać przewagę. Ogólnie mecz dla kibiców pewnie był brzydki, szarpany, wiele walki, fauli i rzutów wolnych jednak nas cieszy kolejne zwycięstwo, bo nie sztuka jest wygrać mecz na wyjeździe jak wszystko wpada i wszystko wychodzi, sztuką jest wygrać ciężki mecz jak nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli.

Dzięki Jurek za rozmowę, wracajcie spokojnie i szczęśliwie do Łańcuta.

O krótkie podsumowanie poprosiliśmy również trenera Dariusza Kaszowskiego

D. Kaszowski : Mecz ciężki, kiepsko weszliśmy w to spotkanie. Mecz pełen fauli, sędziowie bardzo drobiazgowo traktowali poczynania zawodników na boisku czego wynikiem było aż sześciu graczy muszących zejść po przekroczeniu limitu przewinień. Cieszymy się jednak bardzo ze zwycięstwa, duży plus dla mich zawodników za odporność psychiczną i zimną krew w końcówce, gdzie wykonywaliśmy sporo rzutów wolnych z których większość znalazła drogę do kosza. Przegraliśmy jednak zbyt dużo sytuacji jeden na jeden.

Trenerze a jak oceni pan występ Marcina Sroki i Jurka Koszuty? Jeszcze pewnie nie zdążył pan rzucić okiem na statystyki pomeczowe, ale jeden rzucił 26 pkt a drugi 21 pkt ?

Dariusz K: Który rzucił 26, Sroka? :) Nieźle ( śmiech…. ).
To pokazuje właśnie siłę tej drużyny w zeszłym tygodniu ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Alan Czujkowski
( 21pkt) a tym razem byli To Marcin z Jurkiem i bardzo mnie to cieszy, że w każdym meczu kto inny może być liderem tej drużyny.

Dzięki trenerze i do zobaczenia w Łańcucie.

Rozmawiał Łukasz Burda.

GTK Gliwice – Max Elektro Sokół Łańcut 73:77
(23:16, 7:14, 20:26, 23:21)

GTK: Zmarlak 16, Filipiak 15, Dziemba 14, Jędrzejewski 10, Podulka 7, Rutkowski 4, Pieloch 3, Weselak 2, Ratajczak 2, Radwański 0, Salamonik 0.

Max Elektro Sokół: Sroka 26, Koszuta 21, Klima 10, Zywert 8, Balawender 6, Czerwonka 3, Kulikowski 3, Szymański 0, Czujkowski 0.